Trening techniki na singlach Srebrnej Góry

W drodze do Bielawy na wyścig z cyklu Puchar Strefy MTB Sudety nasi zawodnicy zatrzymali się w Srebrnej Górze. Celem międzylądowania była chęć sprawdzenia jak się jeździ na nowych ścieżkach dookoła srebrnogórskiej twierdzy. Teren ten znany jest chociażby z etapówki MTB Challenge.

Nie miała to być tylko wycieczka krajoznawcza gdyż o pokazanie nam ścieżek poprosiliśmy Akademickiego Mistrza Polski – Piotra Kurczaba (SGR Srebrna Góra). Wiedzieliśmy, że nikt inny nie zna tak dobrze tego terenu, a jednocześnie liczyliśmy na lekcję techniki. Wiadomo, że trzeba uczyć się od najlepszych.

2015-07-04 15.45.13Najwięcej uwagi Piotr poświęcił naszemu żakowi. Cyprian Świderski specjalizujący się w XC i górskich maratonach MTB otrzymał cenną porcję wiedzy która pomoże mu szybciej i bezpieczniej poruszać się na trasach zawodów. Nie obyło się również bez dropów, które coraz częściej pojawiają się na wyścigach.

Najpierw demonstracja o co w tym chodzi.

Potem powtórka dla utrwalenia wiedzy

Trochę teorii…

I lecimy… Nie róbcie tego w domu.

Piotr Kurczab jest nie tylko zawodnikem, pracuje również jako trener,  po dzisiejszym wspólnym treningu możemy śmiało polecić. Zapraszamy na stronę: Road & MTB Trainers

Na ścieżkach w Srebrnej Górze mogą zrealizować się zarówno ambitni miłośnicy XC/maratonów jak i wyznawcy enduro. Ciężko na nich zabłądzić wszędzie są wyraźne oznakowania, a w punkcie startowym tablica z mapą całej okolicy. Wkrótce powinny pojawić się kolejne nitki, a już istniejące będą sukcesywnie ulepszane. Warto zarezerwować sobie jeden z wakacyjnych weekendów na wizytę w Srebrnej Górze.

Maraton Galiński MTB Opoczno 2014

Sezon startowy w MTB powoli zbliża się do końca. Powiada się, że najlepszy trening to zawody, ale gdy jesień powoli wkrada się w kalendarz, nie zawsze ma się ochotę na konkretny weekend spędzony na zawodach. I tak było ze mną 31 sierpnia 2014, gdy dołączałem do wąskiego grona startujących z naszej ekipy Trezado Biketires, czyli do Michała Świderskiego, naszego główno-dowodzącego dużyną, Romka Abramczyka i Cypriana Świderskiego, najmłodszego w tej wesołej gromadce. Wyjątkowo stres przedstartowy tego dnia nie dawał o sobie znać, w ciągu tygodnia poprzedzającego start padało i to sporo, także kąpiel błotna była pewnikiem.

Natomiast najważnieszym wydarzeniem tego startu dla mnie było „dotarcie” się z nową Orbeą Alma H30 🙂 Jak się okazało, błotne spa nie wyszło na dobre klockom hamulcowym, choć Alma jak mi się zdawało , jechała rewelacyjnie, ale po kolei. Pogoda dopisała mimo straszenia w prognozach burzami i deszczem. Niewiele by to zmieniło na trasie , która nie obfitowała w nagłe zjazdy ( były chyba ze dwa) czy ciężkie podjazdy ( był jeden,tak mokry, że nie było możliwości podjechać) . Dzięki promieniom słońca nawet start opóźniony o 30 minut nie wprawiał nikogo w zły humor. Na starcie dystansu Mega,który wybrałem , z niecałymi 43 km stanęło 76 panów i 6 pań plus dystans Giga. Niemal równe pół godziny ( przy okazji ciekawe, że opóźnienie było tak skrzętnie pilnowane) po planowej godzinie startu, peleton rozpoczął „rozbiegowe” 3 km rundy honorowej.Honoru w tej jeździe było tyle, ile starczyło sił … Samochód prowadzący rozciągnął peleton, ale dziś przyjąłem taktykę zerowego oglądania się za siebie i chyba po raz pierwszy podjąłem decyzję by przynajmniej pierwsze pół godziny jechać w stawce. Ostatni kilometr przed wjazdem w las wyszedłem na czoło peletonu, dziwnie czując, że mogę jechać szybciej (czyżby jednak rowery same jeździły ?) Jak się za chwilę miało okazać, założenie by trzymać się czołówki było słuszne, gdyż po zjeździe z asflatu w las, przywitała nas od razu droga pamiętająca opady z tygodnia i błoto dające do zrozumienia, że oprócz przeciwników, liczyć będzie się również hart ducha i zamiłowanie do kąpieli błotnych. Cały czas powtarzałem sobie, że założeniem było trzymać kontakt z prowadzącymi i, jak na razie, to się udawało. Powoli upływający czas przestał interesować chyba kogokolwiek z startujących , trasa wymagała w miarę stałego skupienia i podejmowania decyzij, którędy i jak omijać fragmenty błota czy stojącej wody bo na tych fragmentach można było stracić lub zyskać . Chwile wytchnienia na szutrowych, polnych drogach nie trwały długo. I tak na odcinkach, gdzie nie dało się płynnie jechać szliśmy gęsiego , by po chwili na prostych odcinkac, w jakiś dziwny sposób pozwalałem rywalom odjeżdżać. Sytuacja wyglądała tak do ok. 50-ej minuty, gdy poczułem, że chyba czas ciut zluzować i oddalić się znacznie prowadzącej grupie. W tym momencie dojechało do mnie czterech zawodników, których postanowiłem się trzymać konsekwentnie ile się da. Sił starczyło do rozjazdu Mega/Giga gdy okazało się, że „mój” pociąg skręca na Giga. Chyba nie ma nic bardziej smutnego na zawodach, jak jechać samemu. Na szczęście trasa wjeżdżała w kolejną połać lasu, gdzie mignął mi jakiś rower przemykający między drzewami. Alma zaprzęgnięta do mocniejszej pracy! Widok uciekającego kolarza dal impuls by po uregulowanej niedawno jeździe w grupie,wydusić z siebie trochę więcej obrotów na złapanie kontaktu z przeciwnikami. Tak zaczął się drugi moment w tym maratonie gdzie po prawie półtorej godzinie jazdy trzeba było przycisnąć . Teraz już ani błoto, ani kałuże nie robiły żadnego wrażenia. W głowie pojawiła się myśl, że chyba jadę w pierwszej dziesiątce , a w takim razie trzeba spróbować jeszcze kogoś wyprzedzić. Szybka kontrola zapasu w bidonie, ostatni żel szybko połknięty i powtarzając mantrę „jeszcze tylko ciut szybciej” rozpocząłem ostatnie dwadzieścia pare minut wyścigu. Na ostatnich metrach lasu „złapałem” dwóch zawodników, którzy tak jak ja jechali sami. Wyprzedzając ich , zabrałem ich ze sobą by po chwili dać prowadzenie jednemu z nich. Powoli zaczynały się pierwsze oznaki zmęczenia.Jeszcze pare przepraw przez polne błota oraz kałuże i zostało nas dwóch. Droga powoli zaczynała wznosić się w stronę miasta, gdzie była usytuowana meta. Szutrowe drogi były tutaj już suchsze i przed sobą zobaczyłem jeszcze czterech zawodników, ale szarpanie się po polach odebrało mi siły by utrzymać tempo grupy przede mną i z naszej dwójki zostałem z tyłu. Dałem jeszcze radę złapać się na koło ostatniemu zawodnikowi szybko kalkulująć siły na szybki finisz. Droga przeszła na koniec w asflat. Tu już nie trzeba było pilnować toru jazdy, więc czas spróbować przyspieszyć. Nieprzyjemne ukłucie w udach dało do zrozumienia, że zapaliła się lampka rezerwy z adnotacją : ostrożnie z nagłymi zrywami. I w tym momencie przeciwnicy zaczęli sprint do mety. Duch walki nie chciał pozwolić zostawać w tyle, ale nogi jakoś ociężale przyjmowały rozkazy . 4 uciekinierów gnało do mety zostawiając mnie w tyle. Zerwałem się na ostatnie 300 metrów, ale wiedziałem, że kolejność ustalona zrywem sprzed chwili pozostanie niezmienna aż do linii mety. Tym razem nie było spektakularnego finiszu, za to „rozlazłość „ przedstartowa zamieniła się w zdziwioną radość z pierwszego miejsca w kategorii M3, i 7 miejsca open!

Mimo błota, które pozostanie chyba w pamięci wszytkich, ja wyjątkowo to błoto polubiłem : miło czasem wskoczyć na pudełko z cyferkami… a nowy rumak tym bardziej cieszy widokiem i nakręca radość kolejnych startów!

Łukasz Kossakowski

Vitarade i PTU Eclipse BikeTires.pl razem w 2012

Każdy sportowiec nie tylko rowerzysta wie jak ważna w procesie treningowym i podczas startów jest odpowiednia suplementacja. Dlatego wybór partnera który zaopatrzy nas w odżywki zawsze wzbudza wiele emocji. Postanowiliśmy nie eksperymentować na własnych organizmach i zaufaliśmy marce Vitarade bazującej na renomowanym Vitargo®. Vitarade od sezonu 2012 jest naszym oficjalnym partnerem suplementacyjnym. Wrażeniami z używania produktów Vitarde podzieliła się najlepsza zawodniczka naszego teamu Ula Luboińska.

Podczas wszystkich startów używam Vitarade® EL fueled by Vitargo® napoju węglowodanowy z eletrolitami oraz żelu energetycznego Vitarade Energy Gel fueled by Vitargo® .

W kilku słowach, jestem z tych produktów bardzo zadowolona. Żele Vitarade mają orzeźwiający smak cytrusowy, jedna saszetka starcza na 2 -3 aplikacje. Bardzo mi odpowiada to, że saszetka jest otwierana poprzez oderwanie foliowej końcówki, co znacznie ułatwia szybkie użycie, bo nie trzeba niczego odkręcać i można spokojnie się posilić z jedną ręką na kierownicy. Dzięki gęstej konsystencji żelu, otwarte opakowanie dobrze przechowuje się w kieszonce i nie ma obaw, że się wyleje. Energetycznie żel jest wydajny i sycący, jedna aplikacja spokojnie wystarcza dla mnie na ok. 40 minut.

Elektrolity są mają podobny smak i dobrze nawadniają dostarczając przy tym dodatkowo energii przez cały czas trwania wysiłku.

Zestaw Vitarade jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o stosunek ceny do jakości i z całą pewnością będę korzystać z tych produktów przez kolejne miesiące.

http://vitarade.pl

Merida Mazovia MTB Marathon 22.IV.2012 – Chorzele

 

W minioną niedzielę zawodnicy teamu PTU Eclipse Biketires.pl rywalizowali na trasach dwóch cykli. Zdecydowanie większa część teamu zmierzyła się z trasą maratonu Merida Mazovia MTB Marathon w Chorzelach. Zawodnicy, którzy startowali w Chorzelach po raz pierwszy zostali zaskoczenie wymagającą i ciekawą trasą. Wisienką na torcie okazały się, podobnie jak w ubiegłym roku, Góry Debowe. Maraton rozegrany został przy pięknej wiosennej pogodzie, co sprawiło, że w miasteczku zawodów panowała bardzo przyjazna atmosfera. Zawodnicy naszej drużyny wystartowali licznie na wszystkich czterech dystansach. Najmłodsi zawodnicy startujący na dystansie HOBBY tradycyjnie spisali się na medal. Wśród dziewczynek tuż za podium uplasowała się Marcelina Świderska. Wśród chłopców bezkonkurencyjny po raz drugi z rzędu był Mateusz Cywiński. Zaledwie 9 sekund za nim na metę dotarł Cyprian Świderski, co pozwoliło mu na zajęcie trzeciego miejsca. Na dystancie FIT liczącym w Chorzelach 33km wystartował Mateusz Patorski (56 miejsce w kategorii M3). Największe emocje zapawiadały się w związku z mocną obsadą naszego teamu na dystansach MEGA i GIGA. Na średnim dystansie prawdziwy nokaut zaserwowała swoim rywalkom Ula Luboińska meldując się 6 minut przed kolejną zawodniką i zdecydowanie wygrywając maraton w kategorii K3 (blisko 20 minut przewagi nad drugą zawodniką w tej kategorii wiekowej!). Ula o swoim wyniku mówi skromnie i krótko:
„jedna jaskółka wiosny nie czyni, o wynikach porozmawiamy pod koniec sezonu”

Wśród mężczyzn udany występ zaliczył Damian Kawecki (12 pozycja w kategorii M3).
„Całkiem dobry wyścig. Praktycznie cały wyścig z głową”
6 minut za Damianem na mecie zameldował się Sławomir Mazurek (29 miejsce w kategorii M3), dla którego był to również udany start.

Na najdłuższym dystansie GIGA, liczącym 82km i blisko 1000m przewyższeń wystartowało 4 zawodników reprezentujących naszą drużynę. Zdecydowanie najszybszy okazał się Roman Abramczyk (13 pozycja w kategorii M3). Kolejny udany występ zaliczył również Zdzisław Trybuła (18 miejsce w kategorii M3), przekraczając linię mety blisko 9 minut za Romanem.

W klasyfikacji drużynowej team PTU Eclipse Biketires.pl zajął 10 miejsce i o dwie pozycje poprawił swój wynik w klasyfikacji generalnej.

Równolegle w Warszawie trójka zawodników naszej drużyny rywalizowało w cyklu AZS MTB Cup. Zawody cross-country zostały rozegrane na terenie poligonu Wojskowej Akademii Technicznej. W ramach cyklu AZS MTB Cup rozegrane został Akademicki Puchar Polski oraz Akademickie Mistrzostwa Warszawy. Organizatorzy przygotowali płaską, ale ciekawą trasą. Nocne opady deszczu sprawiły, że na trasie nie brakowało wody i błota. Impreza została wpisana do kalendarza PZKOL i zgromadziła na starcie wielu zawodników z licencjami. Jako pierwsze na trasie rywalizowały kobiety. Jedyną naszą zawodniką na trasie była Magdalena Fejfer reprezentująca jednocześnie Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Magda po zaciętej rywalizacji ukończyła zawody na 6 pozycji Open oraz 3 pozycji w kategori elita. Dobra jazda pozwoliła również na zwycięstwo w klasyfikacj Akademickich Mistrzostw Warszawy. Magda była bardzo zadowolona z wyniku:
„Jestem mega szczęśliwa! Tyle obaw przed startem, a wynik zdecydowanie powyżej oczekiwań! Obawiałam się kilku miejsca na trasie, szczególnie po opadach, było dużo błota i kilka razy trzebabyło schodzić z roweru i podbiegać.”
Na starcie wyścigu mężczyzn stanęli Kamil Marczak i reprezentujący Uniwersytet Warszawski Tomasz Szymański. Zawodnicy przez pierwszą część wyścigu jechali razem. Niestety na trzecim okrążeniu Kamil zakończył swój udział z powodu defektu:
„Złapałem kapcia w jednej z kałuż i było po zawodach”
Wyścig kontynuował Tomasz Szymański docierając do mety na 37 pozycji Open i 20 w elicie.
„Na mecie jestem zły, bo dostałem dubla tak szybko. Brak porządnej rozgrzewki i zamieszanie na początku wyścigu. Na takich wyścigach widze, ile brakuje mi do czołówki (zawody wygrał Paweł Baranek)”
Wszyscy zawodnicy podkreślali profesjonalną organizację zawodów oraz atrakcyjne nagrody.

Wyniki:

Merida Mazovia MTB Marathon
HOBBY

16 Open / 4 HK1 Świderska Marcelina

11 Open / 1 HM1 Cywiński Mateusz
14 Open / 3 HM1 Świderski Cyprian
21 Open / 5 HM1 Patorski Tomasz
25 Open / 6 HM1 Świderski Antoni
37 Open / 7 HM1 Ripper Antoni

FIT

151 Open / 56 FM3 Patorski Mateusz

MEGA

1 Open / 1 K3 Luboińska Urszula

25 Open / 12 M3 Kawecki Damian
65 Open / 29 M3 Mazurek Sławomir
88 Open / 16 M4 Jatelnicki Olgierd
104 Open / 6 M5 Kuczewski Tomasz
144 Open / 64 M3 Dąbrowski Dariusz
203 Open / 12 M5 Krasuski Andrzej

GIGA

25 Open / 13 M3 Abramczyk Roman
34 Open / 18 M3 Trybuła Zdzisław
45 Open / 24 M3 Świderski Michał
47 Open / 25 M3 Wilk Paweł

AZS MTB Cup

6 Open / 3 Elita / 3 AZS Fejfer Magdalena (1 miejsce w Akademickich Mistrzostwach Warszawy)

37 Open / 20 Elita / 27 AZS Szymański Tomasz

Powerade Garmin MTB Marathon 15.IV.2012 – Murowana Goœślina

W niedzielę 15 kwietnia zawodnicy teamu PTU Eclipse Biketires.pl wzięli udział w pierwszej edycji Powerade Garmin MTB Marathon w Murowanej Goślinie. Wielkopolska edycja słynie z płaskiej i szybkiej trasy, ale niekorzystne warunki pogodowe oraz długie dystanse sprawiły, że maraton nie należał do łatwych. Najkrótsza pętla MINI została poprowadzona po malwoniczych ścieżkach w dolinie Warty. Jedyną zawodniczką, która wystartowała na tym dystansie była Ela Wydrowska. Pokonanie 36 kilometrowej trasy zajęło jej 1:40:59 i był to najlepszy rezultat wśród kobiet. Na średnim dystansie MEGA liczącym blisko 73 kilometry wystartowało dwoje zawodników. Bardzo dobry wynik osiągnęła Ania Wysokińska dojeżdżając do mety na 4 miejscu w kategorii K3. Barwy naszego teamu najliczniej reprezentowali zawodnicy na dystansie GIGA. Trasa o długości 110km byłe nielada wyzwaniem. Wśród kobiet bezkonkurencyjna okazała się Ula Luboińska. Z czasem 4:44 na mecie dosłownie zdeklasowała rywalki.

„Gdyby nie komentarz Jurka, który dojechał do mnie po spięciu łańcucha, że jestem druga (akurat wyprzedziła mnie Ewelina Ortyl), to nie wiem, czy bym się obudziła… Wstąpiły we mnie pokłady wiary i zaczęłam się ścigać. Do końca miałam dużo energii.”
– Ula Luboińska

Panowie po raz kolejny zaprezentowali równy i mocny poziom. Najszybszy okazał się Zdzisław Trybuła, który pomimo awarii na trasie ukończył rywalizację na wysokim 41 miejscu open i 18 w kategorii M3.

„Na 87km zerwałem łańcuch i bezcenna okazała się pomoc Romka przy spięciu. Gdyby nie Romek, to siedział bym tam pewnie z 15 minut.”
– Zdzisław Trybuła

Problemy techniczne nie ominęły również innych zawodników, na pierwszych kilometrach łańcuch zerwał Jerzy Maćków (13 miejsce w kategorii M4). Na mecie wszyscy byli zgodni, to była ciężka próba.

MINI

1 Open / 1 K2 Elżbieta Wydrowska

MEGA

8 Open / 4 K3 Anna Wysokińska

113 Open / 44 M3 Michał Świderski

GIGA

1 Open / 1 K3 Urszula Luboińska

41 Open / 18 M3 Zdzisław Trybuła
45 Open / 21 M3 Mateusz Wasielewski
46 Open / 22 M3 Roman Abramczyk
52 Open / 26 M3 Norbert Chajewski
53 Open / 27 M3 Kamil Marczak
71 Open / 21 M2 Tomasz Szymański
86 Open / 14 M4 Jerzy Maćków
103 Open / 41 M3 Paweł Wilk

Równolegle, przy równie niekorzystnych warunkach pogodowych nasi zawodnicy rywalizowali w Piasecznie w drugiej edycji cyklu Merida Mazovia MTB. Trasa również w Piasecznie była szybka, jednak obfitowała w sekcje kałuż i błotne przeprawy. Na dystansie HOBBY tradycyjnie bardzo dobrze zaprezentowali się najmłodsi zawodnicy. Chłopcy w kategorii zajęli 1, 2 i 4 miejsce. Wygrał Mateusz Cywiński przed Cyprianem Świderski. Na dystansie FIT wystartowało dwoje naszych zawodników. Kolejny udany występ zaliczyła Marlena Błach osiągając 4 wynik w kategorii FK2. Równie udany występ i dobrą formę potwierdziła Magdalena Fejfer osiągając 3 czas na dystansie MEGA w kategorii K2. Magda była zadowolona z wyniku, jednak nie ukrywała rozczarowania trasą.

„Było płasko i nudno. Jedyna atrakcja to kilka błotnych przepraw na ostanich kilometrach. Miejscami błoto sięgało łydek, a rower przysysało tak mocno, że nie mogłam go wyciągnąć!”
– Magda Fejfer

Wśród mężczyzn najlepszy wynik osiągnął Damian Kawecki (28 Open i 13 M3).

„Po niezbyt udanym wyniku w Otwocku, dziś liczyłem na poprawę samopoczucia:) Padało wczoraj i pada dzisiaj, nawet na szutrówkach chlapie spod kół. Mokry byłem już po pierwszej prostej. Jazda niby dobra, ale błąd, który popełniłem na pierwszych kilometrach powoduje, że nie mam powodów do zadowolenia.”
– Damian Kawecki

HOBBY

16 Open / 1 HM1 Mateusz Cywiński
22 Open / 2 HM1 Cyprian Świderski
31 Open / 4 HM1 Tomasz Patorski

FIT

9 Open / 4 FKJ Marlena Błach

165 Open / 48 FM3 Mateusz Patorski

MEGA

7 open / 3 K2 Magdalena Fejfer

28 Open / 13 M3 Damian Kawecki
94 Open / 23 M4 Olgierd Jatelnicki
105 Open / 6 M5 Tomasz Kuczewski
132 Open / 52 M3 Dariusz Dąbrowski
170 Open / 64 M3 Piotr Kubera
207 Open / 73 M3 Sławomir Mazurek
219 Open / 13 M5 Andrzej Krasuski

Dzień wcześniej, w sobotę 14 kwietnie w okolicach Otwocka rozegrane zostały zawody na orientację Maraton Terenowy Blisko Otwocka (MTBO). Optymalna trasa liczyła około 100km, a dodatkowym wyzwaniem była konieczność nawigacji w nieznanym, trudnym terenie. Fantastyczny wynik osiągnła nasz zawodnik Grzogorz Liszka. Zaliczenie wszystkich punktów kontrolnych zajeło mu 16 godzin i 25 minut, co pozwoliło mu na zdobycie 3 miejsca.

Merida Mazovia MTB Marathon 1 kwietnia – Otwock

1 kwietnia w Otwocku odbyła się inauguracyjna edycja cyklu Merida Mazovia MTB Marathon. Pomimo fatalnych prognoz pogody, która od kilku dni skutecznie utrudniała treningi na świezym powietrzu, na starcie maratonu stanęło tradycyjnie rekordowo dużo zawodników.

Trasa otwockiego maratonu znana jest wszystkim zawodnikom od wielu lat i chyba nikogo nie zaskoczyła. Była szybka, obfita w korzenie, kręte singletracki i kilka podjazdów. „Takie trasy jak dziś to mi bardzo dopowiadają! Piach, korzenie, rozlewiska, śnieżyce.” – powiedziała na mecie Magdalena Fejfer (6 miejsce open na dystansie Mega), dla której był kolejny tej wiosny udany start. Swoje wrażenia opisuje krótko: „Ten maraton był mega udany! ”

Pogoda nie rozpieszczała zawodników. „Pogoda prawie zimowa – niewiele powyżej zera i co jakiś czas prószy śnieg. Po wyjściu z auta mam dreszcze” – relacjonuje Damian Kawecki (29 miejsce open na dystansie Mega. Padający na trasie śnieg sprawił, że łatwa trasa momentami wymagała większego skupienia niż niejeden górski zjazd. „Zaczał padać śnieg, okulary zaparowały i nic nie widziałem. Jechałem na czuja:)” powiedział na mecie Paweł Wilk (36 miejsce open na dystansie Mega).

W maratonie licznie reprezentowany był nasz team. Na dystansie hobby wystartowało sześcioro młodych zawodników. Jedyna w tym towarzystwie dziewczynka – Marcelina, ukończył zawody na 6 pozycji. Prawdziwą dominację w kategorii HM1 potwierdzili chłopcy. Spośród pierwszych ośmiu pozycji, aż pięć z nich przypadło maluchom w pomrańczowych koszulkach! Najlepszy wynik uzyskał Cyprian Świderski, wygrywając maraton w kategorii HM1. 21 sekund za nim na mecie zameldował się Mateusz Cywiński, co pozwoliło mu stanąć na drugim stopniu podium.

Na dystansie FIT liczącym 24km, wystartowało dwoje zawodników. Marlena Błach zajęła 4 miejsce z niewielką stratą do zwyciężczyni.

Dla zawodników, ktorzy wybrali dystans MEGA, organizatorzy przygotowali pętlę o długości 44km. Rywalizację na średnim dystansie wybrało siedmioro naszych zawodników. Spośód kobiet reprezentowała nas Magda, która zajęła dobre czwarte miejsce. Spośród mężczyzn zdecydowanie najlepszy wynik osiągnął Damian Kawecki, meldując się na mecie na 12 pozycji w kategorii M3 i 29 Open. Damian nie zaliczył startu do udanych:
„Czegoś brakuje na finiszu – zresztą brakowało przez cały dystans. […] Chciałem, żeby było lepiej. Nie było dobrze, bo na tych krótkich podjazdach które były … traciłem. A to dla mnie nowość. W Piasecznie będzie lepiej. Innej myśli nie dopuszczam :)”

Z najdłuższym dystansem GIGA, liczącym blisko 70km, zmierzyło się pięciu „pomarańczowych”. Rywalizację zdominowali zawodnicy drużyny HP Sferis, mimo to nasi zawodnicy osiągnęli dobre wyniki. Najszybciej na metę dojechał Roman Abramczyk, a niewiele ponad minutę po nim Zdzisław Trybuła. Zajęli oni odpowiednio 11 i 13 pozycję w kategorii M3 i 29 i 31 Open.

Poniżej pełne wyniki naszych zawodników:

HOBBY

6.HK1/18.Open Świderska Marcelina 00:40:03

1.HM1/16.Open Świderski Cyprian 00:26:00
2.HM1/21.Open Cywiński Mateusz 00:26:21
4.HM1/23.Open Świderski Antoni 00:26:31
6.HM1/34.Open Patorski Tomasz 00:29:29
8.HM1/41.Open Ripper Antoni 00:31:34
FIT

4.FKJ/10.Open Błach Marlena 01:07:30

51.FM3/175.Open Patorski Mateusz 01:09:18

MEGA
4.MK2/6.Open Fejfer Magdalena 02:08:41

12.M3/29.Open Kawecki Damian 01:46:06
76.M3/196.Open Dąbrowski Dariusz 02:04:05
38.M4/202.Open Jatelnicki Olgierd 02:04:39
91.M3/231.Open Mazurek Sławomir 02:06:55
110.M3/299.Open Kubera Piotr 02:11:09
29.M5/340.Open Krasuski Andrzej 02:14:05
GIGA
11.M3/29.Open Abramczyk Roman 03:00:12
13.M3/33.Open Trybuła Zdzisław 03:01:23
15.M3/36.Open Wilk Paweł 03:04:16
14.M2/39.Open Szymański Tomasz 03:05:42
25.M3/67.Open Świderski Michał 03:17:50

Zimowy cykl maratonów Northec MTB

Sukcesem dla naszej drużyny zakończył się rozegrany już po raz trzeci zimowy cykl maratonów Northec MTB Zimą. Na cykl złożyły się trzy edycje rozegrane w skrajnie różnych warunkach, wszystkie jednak łączyła dobra atmosfera.

Pierwszy maraton z cyklu rozegrany został w Karczewie 19 lutego. Zawodnikom przyszło zmagać się z wymagającą trasą w iście zimowych warunkach. Padający śnieg nie zniechęcił jednak zawodników naszego teamu. Na szczególne uznanie zasługują najmłodsi zawodnicy, którzy zdominowali rywalizację na dystansie Hobby. Zwyciężył Cyprian Świderski, a tuż za nim zawody ukończył Cywiński Mateusz.

Drugi etap cyklu rozegranu został 4 marca w Mrozach. Zimowy maraton rozegranu został w tej miejscowości już po raz piąty! Zawodników przywitałą tym razem piękna pogoda – świeciło słońce, a temperatura z minuty na minutę rosła. Mimo to warunki na trasie były godne miana zimowych, nie brakowało śniegu, zmarzniętych strumyków i kolein wypełnionych lodem. Po raz kolejny rewelacyjnie pojechali najmłodsi zawodnicy. Marcelina Świderska zajęła II miejsce w kategorii HK1, natomiast chłopcy zgarnęli całe podium kategorii HM1. Wygrał Cyprian Świderski przed Mateuszem Cywińskim i Świderskim Antonim. Tym samym Cyprian już po dwóch etapach zapewnił sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej cyklu. Na dystansie Mega świetny wynik uzyskała debiutująca w barwach PTU Eclipse Biketires.pl Magdalena Fejfer, zajmując II miejsce w kategorii K2 i 4 Open.

„Wynik dobry, mimo lekkiego niedosytu z własnej jazdy. Wszyscy mi odjechali na pierwszych kilometrach. W terenie zaczynam odzyskiwać pozycje. Na trasie jest dosyć dużo lodu. Pierwszą glebą zaliczam, kiedy koło mi się uślizguje i zatrzymuję się na drzewie. Na szczęście nie obijam się mocno i jadę dalej.”

Wśród mężczyzn zdecydowanie najlepiej pojechał Damian Kawecki (13 miejsce Open, 7 M3).

„Jestem zły na siebie za błąd taktyczny z początku wyścigu, gdzie jechałem za bardzo schowany w grupie. Na sekcji lodowej również straciłem. Końcówka lepiej, ale czuję pewien niedosyt”.

Ostatni etap cyklu Northec MTB Zimą rozegrany został w Józefowie 18 marca. Tym razem maratończyków przywitała prawdziwie wiosenna aura ze słońcem i wysoką temperaturą w roli głównej. Trasa została poprowadzona po interwałowych szlakach Mazowieckiego Parku Narodowego. Nie zabrakło podjazdów i piaszczystych zjazdów. Piękna pogoda przyciągnęła na start wielu zawodników. Kolejny raz najmłodsi chłopcy zajęli wszystkie miejsca na podium na dystansie Hobby. Pod nieobecność Cypriana Świderskiego, na dystansie najszybszy okazał się Mateusz Cywiński. Nasi zawodnicy wystartowali również w licznym gronie na dystansie Mega. Magdalena Fejfer była druga wśród kobiet. Swój start podsumował krótko:

„Trasa piękna, pogoda piękna, a wynik rewelacyjny!”

Wśród mężczyzn emocjonującą walkę rozegrali między sobą Damian Kawecki i Roman Abramczyk. Ostatecznie szybszy okazał się Damian, zajmując 22 miejsce Open i 8 w kategorii M3 i to pomimo problemów technicznych na trasie.

„Wyglebiłem się. Szybko się pozbierałem, ale sztyca się obróciła o 45 stopni. Najpierw próba poprawy bez narzędzi ale się nie udało. Imbusy w camelbacku więc zanim je wygrzebałem to już mnóstwo osób pojechało..”

W klasyfikacji generalnej całego cyklu w kategorii HK1 II miejsce zajęła Marcelina Świderska. Bezkonkurencyjni w kategorii HM1 okazali się Cyprian Świderski (I miejsce) oraz Cywiński Mateusz (II miejsce). II miejsce na dystansie Mega w kategorii K2 zajęła Magdalena Fejfer. Spośród mężczyzn najlepszy wynik w klasyfikacji generalnej osiągnął Damian Kawecki, zajmując 9 miejsce w kategorii M3. W klasyfikacji rodzinnej całego cyklu triumfowała rodzina Świderskich.

Wyniki w klasyfikacji generalnej wszystkich zawodników:

HK1

2. Marcelina Świderska

HM1
1. Cyprian Świderski
2. Mateusz Cywiński
4. Antoni Świderski
5. Tomasz Patorski
6. Gabriel Orzeł
8. Antoni Ripper
18. Józef Rupper

FM3
18. Mateusz Patorski

MK2
2. Magdalena Fejfer

MM2
15. Tomasz Szymański

MM3
9. Damian Kawecki
24. Paweł Wilk
35. Dariusz Dąbrowski

MM5
14. Andrzej Krasuski

Trenażer na zime

W styczniu i lutym, kiedy za oknem mróz i śnieg, wielu sportowców amatorów zaciera ręce na myśl o białym szaleństwie. Wyciągają zakurzone łyżwy, biegówki, opony z kolcami, sanki albo zjazdówki. Dla przeciętnego kolarza jest to czas, kiedy w zaciszu zbroi się na nowy sezon – czas „robienia siły”. Sam na sam z mozolnym treningiem, w czterech ścianach z trenażerem i ciężarami. Sam na sam z wewnętrzną motywacją i nadzieją, że w sezonie będą widoczne efekty samotnej, wytężonej pracy pracy. W dniach od 9 do 4 lutego 2012 Airbike wyszedł naprzeciw trenażerowcom – chłopaki postanowili nieco osłodzić ten okres przygotowań i zaprosili do sportowej rywalizacji.

Zawody w indywidualnej jeździe na czas na dystansie o długości 10 km odbyły się w siedzibie sklepu, na Al. KEN 49 w Warszawie, gdzie rozstawiono trenażer Elite Realaxiom Trainer i rower szosowy Shimano Ultegra Di2.
Przygotowano ciekawe nagrody dla najmocniejszych – bony od 100 do 300 złotych dla zwycięzców w męskich kategoriach wiekowych i dla kobiet w kategorii open.
W drużynie PTU Eclipse biketires.pl znalazło się dwoje zawodników, którzy postanowili sprawdzić się oraz przetestować elektroniczną grupę Ultegra Di2 i możliwości trenażera Elite Realaxiom Trainer – Ula Luboińska i Tomek Kuczewski. Ula zajęła I miejsce wśród kobiet open, Tomek – 9 miejsce w M3 (niestety podczas jazdy zsunęła się sztyca, a czasu nie można było zatrzymać na regulację).
Relacja Uli:
Trenażer wraz z programem jest bardzo fajnym rozwiązaniem – na monitorze wyświetla się film z górską trasą, przy jednoczesnej synchronizacji z obciążeniami na trenażerze. Przy wpisywaniu danych do treningu podaje się wagę i wzrost, tak że są one brane pod uwagę przy dopasowaniu obciążenia. Grupa Ultegra chodziła bardzo sprawnie i lekko z dużą precyzją. Podeszłam do zawodów z ciekawością. Zaczęłam 10 minutową rozgrzewką na fragmencie trasy, aby zorientować się na czym polega cała zabawa. Uznałam, że na takiej krótkiej trasie będę jechać od początku do końca na maxa. Od startu dawałam z siebie wszystko i zlałam się potem, ale było warto, ponieważ pokonałam zawodniczki, które startowały przede mną. Do końca imprezy pozostało kilka dni, więc nie było pewności jaki będzie ostatecznie wynik zwycięzcy. Miałam jeszcze w zapasie drugi start, ale okazał się zbyteczny, bo druga z Pań była za mną 43 sekundy. W Airbike`u zapowiedzieli kolejną edycję zawodów na luty – czekam z niecierpliwością, bo już rozmyślam o zmniejszeniu straty do zwycięzcy w kategorii męskiej.

Poniżej link do pełnych wyników:
http://www.airbike.pl/1/424/425/428/

Ustawienie pozycji na rowerze w BG Fit Studio – relacja Uli Luboińskiej

Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad profesjonalnym ustawieniem swojej pozycji na rowerze. Startuję w zawodach i trenuję amatorsko, ale temat wydał mi się istotny ze względu na zdrowie. Ubiegły sezon miałam nie w pełni udany przez uraz kręgosłupa lędźwiowego i zależało mi na tym, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia kolejnych problemów. Ostatnio zmieniłam ramę w swoim rowerze MTB, więc pojawił się dodatkowy czynnik – przy nowej geometrii czułam się jeszcze nieswojo.

Mój wybór padł na BG Fit studio przy w sklepie Airbike przy ul. KEN 49 w Warszawie. Spodobało mi się, że w ofercie mają ustawienie dwóch rowerów w ramach jednej usługi.
Na ustawianie umówiłam się z fitterem Wojtkiem. Byłam przygotowana na 4 godziny pracy, co wydawało mi się długo, jednak czas minął bardzo szybko, a założony limit przekroczyliśmy. Studio BG Fit znajduje się w oddzielnym przestronnym pomieszczeniu w Airbike`u, znajdują się tam przebieralnia, ruchome modele i tablice przedstawiające różne części ciała, narzędzia pomiarowe i stół do pomiaru, trenażer na podstawce, wiatrak, dwie kamery, komputer z oprogramowaniem do analizy i wizualizacji, części testowe – jednym słowem – robi wrażenie poważnego gabinetu.

Ustawienie składało się z trzech głównych części – szczegółowego wywiadu sportowego w tym ustalenia moich oczekiwań, celów i przebytych urazów, potem –pomiarów ciała, a następnie ustawiania roweru.
Już w czasie pierwszej części przekonałam się, że ustawienie jest sprawą w pełni indywidualną. Dla mnie najważniejszą sprawą była maksymalna ochrona odcinka lędźwiowego, a w drugiej kolejności – optymalne wykorzystanie mocy mięśni.
Podczas pomiarów dowiedziałam się kilku nowych rzeczy, np. tego, że nie same wymiary decydują o ustawieniu, ale istotny jest stopień rozciągnięcia mięśni i naturalne kąty przy skłonach itp. Zaczęliśmy od stóp, których własności kinetyczne, jak się okazało – są szczególnie ważne i przenoszą się na pracę całego układu kostno-mięśniowego. Dobraliśmy wkładki i podkładki do butów dla moich stóp. Wkładki spowodowały większą stabilizację kolan podczas pracy.

Wojtek zmierzył rozstaw kości kulszowych specjalnym przyrządem i zaproponował odpowiednią dla mojej budowy szerokość siodełko. Okazało się, że szerokość siodełka ma znaczenie dla ułożenia kręgosłupa, ze względu na pewniejsze podparcie. Zaproponował żebym potestowała damskie siodełko, które ma inne rozłożenie punktów podparcia. Chociaż wcześniej miałam mieszane uczucia co do siodełek body geometry i ostatnio przy wyborze komponentów kierowałam się minimalizowaniem wagi, to zastanowię się nad tą inwestycją.
Kolejne pomiary miały za zadanie określenie stopnia rozciągnięcia mięśni, kątów, jakie powstają przy skłonach i zgięciach różnych partii ciała i sprawdzanie symetrii ciała.
Wreszcie nadeszła pora na zasadniczą cześć spotkania – ustawienie roweru. Najpierw Wojtek ponagrywał moją jazdę przed ustawieniem – z boku i z przodu. Mogliśmy analizować kąty przy ułożeniu nóg, linię pleców, kąty przy ułożeniu rąk, a z przodu, linie, po których pracują nogi.

Po analizie nagrania wróciłam ma rower i zmierzyliśmy te same kąty w praktyce – teraz należało je poustawiać tak, aby można było osiągnąć moje cele – komfort dla lędźwi oraz uzyskanie maksymalnej możliwej mocy, przy jednoczesnej ochronie stawów. Tu odnośnikiem były wartości zalecane według systemu BG Fit studio, ale dobieraliśmy je mając na uwadze specyfikę mojej budowy.
Wojtek dobrał mi wysokość siodełka oraz jego ułożenie mając na uwadze kąt ugięcia nogi w kolanie i ułożenie kolana względem korby. Przyjrzeliśmy się też ustawieniu bloków, które wymagało małej korekty. Potem ustawiliśmy kąt i wysokość mostka i kierownicy – tak, aby linia pleców, rozłożenie ciężaru ciała na rowerze i kąt zgięcia tułowia były dla mnie najbardziej korzystne. Ustaliliśmy właściwy dla mnie rozstaw kierownicy. Wojtek zwrócił moją uwagę na ułożenie rąk na kierownicy i zaproponował chwyty dające odpowiednie podparcie dla dłoni. Potem jeszcze, – co było w moim przypadku ważne – sprawdził symetrię ruchów podczas jazdy. Aby skorygować tendencję przesuwania jednej strony, ustaliliśmy wysokość podkładki do buta. Potem nadeszła pora nagrania i pomiarów przy nowym ustawieniu.

W porównaniu z pierwszym filmikiem było sporo różnic. Zauważyłam zmianę w wysokości podnoszenia kolan, w linii pleców, w ułożeniu rąk. Patrząc od przodu, zmieniła się linia pracy kolan oraz ułożenie głowy względem barków.
W całym ustawianiu ważne dla mnie okazało się wyłapanie tego, że ciało nie pracowało symetrycznie i skręcała mi się lekko miednica, co wynikało z braku symetrii w pracy stóp. Pod koniec ustawiania dostałam protokół, w którym zostały zapisane wszystkie pomiary zebrane podczas ustalania pozycji.
Na tym moja współpraca z Wojtkiem nie skończyła się. Dostałam propozycję testowania siodełka Body Geometry i umówiliśmy się, że przyjdę na wizytę kontrolną, po pewnym okresie jazdy, tym razem z dwoma rowerami, tak, aby ustawić już wszystko ostatecznie, skorygować ewentualne niedociągnięcia na rowerze MTB i zastosować to, co ustaliliśmy na rowerze szosowym.
Na podsumowanie efektów tych zmian muszę jeszcze trochę poczekać i pojeździć z nowymi ustawieniami, tak, aby mięśnie przyzwyczaiły się do nowej geometrii. Mogę jednak polecić pracę Wojtka z BG fit studio z uwagi na jego profesjonalizm, dużą wiedzę i cierpliwość, z jaką tłumaczy wagę różnych niuansów, dzięki czemu mam podstawy do tego, aby pewne rzeczy ustawiać sobie w przyszłości sama bardziej świadomie.
Urszula Luboińska